0

Starship Troopers: Extermination – recenzja

Słyszeliście o grze Starship Troopers: Extermination? Obecnie bardzo popularne jest Helldivers 2, ale miałem okazję przetestować ST:E w coopie i rozgrywka jest naprawdę przyjemna.

image 10

Koncepcja jest prosta: dostajesz spluwę, przed tobą robale… i eksterminujesz je wszystkie! Broń i pancerze wyglądają realistycznie, pajęczaki są świetnie zaprojektowane, a co najważniejsze, każda misja to piekielna rozwałka od początku do końca.

Dzięki losowym celom rozgrywka cały czas wydaje się świeża, choć na dłuższą metę twórcy powinni dodać więcej zróżnicowanych zadań. Ale jak na razie, w ramach wczesnego dostępu, system spisuje się znakomicie. Każda misja przypomina sceny bitewne z filmów, gdzie żołnierze walczą ze wszystkich sił, trzymając się razem, podczas gdy gigantyczne kosmiczne robale rzucają się na ciebie i twój oddział, próbując was rozdzielić. To chaos w najlepszym tego słowa znaczeniu, a twórcy idealnie oddali klimat walki na zapadłej asteroidzie gdzieś na galaktycznym zadupiu.

image 11

Serwery obsługujące 16 graczy robią świetną robotę. Współpraca w większości gier ogranicza się do 4 lub 8 osób, ale ekipa OWI postawiła na całość i dała nam aż 16 żołnierzy. To może się wydawać drobiazgiem, ale daje graczom z dużymi paczkami znajomych o wiele więcej możliwości. Poza tym, potęguje kinowy chaos, który jest znakiem rozpoznawalnym tej serii.

Na normalnym i wyższym poziomie trudności bywa naprawdę ciężko, i tak powinno być. W filmach i książkach nawet podstawowe robale wyglądają na ekstremalnie niebezpieczne. I choć pojedynczy czy dwa osobniki nie stanowią większego problemu, to w starciu z 10 czy więcej lepiej mieć plan ucieczki albo modlić się o posiłki, które uratują twój tyłek z opresji.

Nawet jeśli kiepsko zaplanujesz akcję, a twoja drużyna będzie daleko, OWI ułatwiło ratunek. Członek ekipy może cię ożywić, niezależnie od wybranej klasy czy oddziału. To promuje pracę zespołową, ale jej nie wymusza. Z mojego doświadczenia wynika, że każdy chętnie ratuje innych, nawet z narażeniem własnego życia.

Nowość  Ile pieniędzy wydałem w Valorant?
image 12

Jeśli padniesz na dobre, respawn trwa krótko. Wrócisz do akcji błyskawicznie i będziesz mógł kontynuować eksterminację. Jedynym wyjątkiem jest końcówka misji, gdzie gracze muszą ewakuować się. Wtedy respawn jest wyłączony, co trochę podnosi poziom stresu, ale dopóki trzymasz się grupy, dasz radę. Nawet po śmierci koledzy mogą cię podnieść, o ile nie wyzioniesz ducha ostatecznie.

Na początku system budowania może wydawać się nieco toporny i niezbyt intuicyjny, ale jest na tyle prosty, że ogarniesz go po kilku meczach. Budowanie dodatkowych elementów misji wnosi do rozgrywki potrzebną złożoność i różnorodność. Podczas wznoszenia umocnień gracze mogą odpocząć, uzupełnić amunicję i ustalić swoją rolę w nadchodzącym ataku robactwa. W ferworze walki biegają, naprawiają mury, kończą bunkry i starają się nawzajem chronić.

Ten aspekt obrony wieży zdecydowanie urozmaica zabawę, ale moim zdaniem potrzebuje kilku usprawnień. Fajnie byłoby móc budować wieżyczki strzelnicze i pułapki na robale (poza elektrycznymi ścianami). Na razie działa, ale w przyszłości, po premierze, twórcy muszą to rozwinąć.

Moja ocena: 8/10