0

Songs of Conquest czyli nowe HoMM3?

Ostatnio miałem okazję zagrać w Songs of Conquest, czyli grę strategiczną inspirowaną klasykami z lat 90., takimi jak Heroes of Might and Magic. Wcielamy się w potężnych magów zwanych Powiernikami, którzy przemierzają nieznane ziemie, walczą z wrogimi armiami, zdobywają potężne artefakty i powiększają swoje królestwa. Brzmi znajomo?

image 1

Pierwsze wrażenie? Bardzo solidne! Gra oferuje kampanie o rosnącym poziomie trudności, nowe technologie do odkrycia i coraz większe armie do dowodzenia. Jest też tryb wieloosobowy, którego jeszcze nie miałem okazji spróbować, ale na pewno to zrobię. Do dyspozycji mamy również pojedyncze scenariusze, możliwość tworzenia własnych kampanii, a nawet edytor map.

Sama rozgrywka jest wciągająca, a kluczowe znaczenie ma kontrola nad mapą. Nie grałem wystarczająco długo, by ocenić idealny balans, ale armie są ograniczone ilością jednostek w oddziałach. Dzięki temu słabe jednostki 1. i 2. poziomu nadal mogą być przydatne, zwłaszcza w dużych ilościach. Z drugiej strony, nie możemy polegać tylko na pojedynczym, supermocnym bohaterze, bo czary wymagają odpowiedniego koloru many, którą zdobywamy dzięki działaniom jednostek. W walce ruch po polu walki ma znaczenie – jednostki walczące w zwarciu mogą zostać zaatakowane przez przeciwnika w odpowiedzi. Jednostki dystansowe mają natomiast zasięg optymalny, który pozwala im zadawać dodatkowe obrażenia. Do tego dochodzi nierówny teren, zniszczalne barykady i wiele innych ciekawych elementów taktycznych.

image 2

Trochę rozczarowuje mnie rozbudowa miast. Duże budynki wymagają wielu tur do ukończenia, a miejsc na budynki jest mało, szczególnie biorąc pod uwagę, że budynki wyższego poziomu wymagają wcześniejszej budowy innych. Z drugiej strony, możemy ulepszać po kilka budynków na turę, a budynki wysokiego poziomu oferują drogie, ale przydatne badania. Co więcej, w przeciwieństwie do HoMM 3, miasta naprawdę potrzebują zasobów z okolicznych budynków i kopalni. Nie da się już schować się w dobrze bronionej stolicy! Ciekawym rozwiązaniem jest też możliwość rekrutowania jednostek ze wszystkich miast królestwa w jednej osadzie, dzięki niewielkiemu, ale kosztownemu budynkowi.

Nowość  Filtrowanie anizotropowe a FPS - wpływ na wydajność

Bardzo spodobała mi się grafika i oprawa dźwiękowa, chociaż muzyka czasem mogłaby być bardziej dynamiczna.

image

Songs of Conquest oferują też elementy budowania miast. Za pomocą zebranych funduszy i surowców możemy odbudowywać zniszczone osady. Każdy budynek zapewnia nam określone korzyści w każdej turze, a ten aspekt gry jest szczególnie ważny w trybie Podboju. W tym trybie możemy grać na istniejących mapach, wybierać spośród gotowych scenariuszy lub wygenerować mapę proceduralnie. Następnie od 2 do 8 graczy rozbudowuje swoje bazy i walczy o dominację nad terenem. Możemy grać dowolną frakcją, a także tworzyć drużyny, aby ustalić sojusze i wrogów. To kolejny element zwiększający regrywalność gry.

Gram w tego typu gry od dawna, ale w strategiach turowych nie jestem ekspertem. Uwielbiam w nie grać, ale wyższe poziomy trudności wymagające większej strategii nadal wymagają ode mnie sporo praktyki. Mimo to Songs of Conquest wydaje się przyjazne dla nowych graczy. Możemy wybierać różne poziomy trudności, tworzyć niestandardowe rozgrywki z konkretnymi opcjami, by ćwiczyć to, czego chcemy, i jednocześnie gra oferuje wszystko, czego oczekuje od tego typu gry doświadczony fan strategii.

Gra zdecydowanie warta swojej ceny dla każdego, kto lubi strategie, gry turowe i RPGi. Mam nadzieję, że twórcy gry dodadzą jeszcze więcej zawartości, ale już teraz gra się w to bardzo przyjemnie.

9/10