0

Recenzja Mouse: P.I. For Hire – mysz w kapeluszu i trenczu, która potrafi strzelać

Na tę polską grę wielu czekało z nadzieją i lekką nieufnością jednocześnie. Połączenie estetyki kreskówek z lat trzydziestych z dynamicznym strzelaniem w stylu boomer shootera brzmiało jak przepis na coś wyjątkowego — albo na efektowną wydmuszkę, która pięknie wygląda na zwiastunach, a przy bliższym poznaniu okazuje się pusta w środku. Mouse: P.I. For Hire to na szczęście żadne z tych dwojga. To gra z charakterem, humorem i kilkoma irytującymi decyzjami projektowymi, które nie dają o sobie zapomnieć.

Detektyw z kocią gracją — i mysim ogonem

image 1

Wcielamy się w Jacka Peppera, prywatnego detektywa w mieście Mouseburg, gdzie wszyscy są myszami i wszyscy mają obsesję na punkcie sera. Sprawa zaginięcia magika szybko przerasta się w sieć intryg, prób zamachów i szemranych porachunków. Fabuła nie odkrywa Ameryki — a raczej Mouseburga — ale prowadzona jest sprawnie, z wyczuciem noir i sporą dawką humoru. Dialogi są napisane z lekkością, a polskie tłumaczenie wypada naprawdę dobrze, co w przypadku gry tak nasyconej słownymi grami i odniesieniami do sera nie było zadaniem prostym.

Serowym żartom nie ma jednak końca. Dosłownie wszystko w tym świecie jest okazją do kolejnego kalamburu związanego z myszy i jej ulubionym przysmakiem. Na początku bawi to szczerze. Po kilku godzinach zaczyna przypominać kolegę z pracy, który zna jeden dobry dowcip i nie może przestać go opowiadać. Gra miewa też zwyczaj puszczania do gracza oka trochę zbyt często — komentarze w stylu “mam nadzieję, że nie zrobią z tego trylogii” zderzają się bezpośrednio z tym, że… właśnie tak robią. To ironia, która zjada własny ogon.

Strzela jak zawodowiec, unika jak mistrz

image 2

Tam gdzie fabuła ma swoje potknięcia, strzelanie działa znakomicie. Jack Pepper porusza się szybko, precyzyjnie i z wdziękiem, który trudno znaleźć w wielu droższych produkcjach. Dash, podwójny skok, wirowanie ogonem pozwalające chwilowo unosić się w powietrzu — zestaw ruchów daje poczucie kontroli i płynności, które sprawia, że potyczki naprawdę cieszą.

Nowość  Kody do gry Postal 2 na PC

Arsenał łączy klasykę gatunku ze zwariowanymi wynalazkami rodem z kreskówki. Obok standardowego pistoletu i strzelby znajdziemy wyrzutnię kul, zamrażacz czy pistolet ogłuszający, który wygląda, jakby ktoś wziął pistolet wodny i podłączył go do generatora. Power-upy dokładają do tego kolejną warstwę absurdu — puszka szpinaku zamienia Jacka w miniaturowego pogromcę przestępczości, a łyk kawy pozwala mu strzelać dosłownie z własnych palców. Animacje śmierci przeciwników różnią się w zależności od użytej broni, co przyjemnie urozmaica każdą potyczkę.

Największą słabością systemu walki jest jednak ograniczona różnorodność wrogów. Myszy-gangsterzy, robo-myszy i kultyści pojawiają się falami, ale szybko okazuje się, że nowi oponenci to w większości poprzedni w nowym ubraniu. Nie wymuszają zmiany podejścia ani eksperymentowania z bronią — tę ostatnią zmienia się głównie wtedy, gdy skończy się amunicja, a nie dlatego, że sytuacja tego wymaga.

Sekretów pełno

image

Projekt poziomów jest liniowy, lecz dynamiczny. Lokacje — od opery przez mroczne bagna po tajemnicze laboratorium — różnią się wyraźnie klimatem i wyglądem, choć szara, monochromatyczna paleta barw sprawia, że pewne miejsca potrafią zlać się w jedno. Gra prowadzi gracza dość pewnie za rękę, a dodatkowe umiejętności ruchowe, jak ogon z hakiem czy bieganie po ścianach, są do użycia wyłącznie w ściśle wyznaczonych przez twórców miejscach. To zmarnowany potencjał — zamiast dać pole do kreatywności, gra zamienia te mechaniki w interaktywne przyciski zamaskowane jako zdolności.

Sekretów i znajdziek jest za to dużo i są naprawdę zachęcające do szukania: figurki ozdabiające biuro Jacka, fragmenty komiksu, gazety budujące lore świata, karty do karcianej minigry w miejscowym barze. Problem w tym, że twórcy podjęli decyzję, która potrafi wyprowadzić z równowagi — do poprzednich poziomów wrócić nie można. Ani w trakcie kampanii, ani po jej zakończeniu. Jeśli gracz przegapi znajdźkę, przepada ona bezpowrotnie. W grze, która tak wyraźnie zachęca do eksploracji każdego kąta, jest to projektowy strzał w stopę trudny do wytłumaczenia.

Nowość  Jak naprawić Fortnite kod błędu 10022?

Miłą odskocznią między strzelaniną jest miniatura otwierania zamków — ogon Jacka wchodzi do bębna i działa jak uproszczona gra w węża, w której trzeba uruchomić kolejne zapadki bez wpadania na kolce. Prosta, ale wciągająca.

Oprawa, która robi wrażenie

Estetyka gry to jej najmocniejsza karta i bezsprzeczny powód do zakupu dla wielu graczy. Styl rubber hose, czyli charakterystyczna kreskówkowa animacja rodem z lat trzydziestych, jest tu odtworzony z dbałością o każdy detal. Dwuwymiarowe postacie w trójwymiarowym świecie, czarno-biała paleta z efektem ziarna filmowego, animacje przeładowania broni i śmierci przeciwników — wszystko to tworzy spójną, zachwycającą całość. Porównania do Cupheada są nieuchronne, ale Mouse operuje w trochę innej estetycznej przestrzeni i broni się jako własna propozycja.

Ścieżka dźwiękowa to kolejny atut. Muzyka perfekcyjnie oddaje klimat mrocznego, jazzowego Mouseburga i nakręca tempo walki. Troy Baker w roli Jacka Peppera sprawdza się znakomicie — jego komentarze towarzyszące rozgrywce wpadają w ucho i nie nudzą. Polska lokalizacja jest rzadkim przypadkiem, gdy tłumaczenie naprawdę dotrzymuje kroku oryginałowi.

Od strony technicznej gra działa stabilnie, choć sporadyczne spadki liczby klatek w bardziej zatłoczonych lokacjach i drobne błędy interfejsu — między innymi ściśnięta czcionka w oknach dialogowych — przypominają, że dopracowanie nie jest w stu procentach skończone.

Moja opinia

Mouse: P.I. For Hire to gra, która wie, czym chce być, i w dużej mierze tym jest. Dynamiczny boomer shooter z genialną oprawą wizualną, sprawnie napisanymi dialogami i satysfakcjonującą mechaniką strzelania. Brakuje jej głębi w systemie walki, śledcza swoboda jest iluzoryczna, a brak możliwości powrotu do poprzednich poziomów jest decyzją, której nie sposób obronić. Mimo to całość broni się jako spójne, atrakcyjne doświadczenie, które za swoją cenę dostarcza solidnej rozrywki.

Jeśli jesteś w stanie wybaczyć jej te potknięcia — a ser w roli motywu przewodniego przez całą kampanię — Mouseburg czeka z otwartymi ramionami.

Nowość  Aethermancer – potwory, śmierć i odrodzenie w pikselowym chaosie

Ocena: 8,5/10

Rozgrywka
Oprawa wizualna
Muzyka i dźwięk
Sterowanie i opcje