0

Date Everything! – recenzja: Czy randkowanie z ekspresem do kawy ma sens?

Czy kiedykolwiek marzyliście, żeby poderwać swój telewizor? Albo umówić się na romantyczną kolację z… czujnikiem dymu? Date Everything! obiecuje właśnie takie absurdalne doznania, pakując 100 w pełni udźwiękowionych postaci-do-randkowania w przytulne cztery kąty waszego wirtualnego domu. Po kilku dniach z grą powiem tak: z jednej strony – śmiech do łez, z drugiej – frustracja, że potencjał został zaprzepaszczony przez dziwne decyzje projektowe.

image

Pierwszy problem wyłapałem po kilku godzinach: nie wszyscy bohaterowie są równi. Ci, których głosów użyczyły znane osoby, mają rozbudowane wątki, crossoverowe cameo i masę dialogów. Reszta? Często to jednorazowe gagowe postaci, których “historia” kończy się po trzech rozmowach. Przykład? Moja ulubiona postać – animowana kuchenka mikrofalowa z tragicznym poczuciem humoru – miała więcej głębi niż połowa “ludzkich” obiektów. Szkoda, że takich perełek jest mało.

Mechanika rozwoju postaci to koszmar dla nowych graczy. Zdobywasz punkty umiejętności (np. inteligencję, urok) tylko przez rozmowy, ale… wiele opcji dialogowych jest blokowanych właśnie przez te statystyki. Bez ostrzeżenia. Efekt? Jeśli skupisz się na “charyzmatycznych” postaciach, nagle okazuje się, że nie możesz powiedzieć ekspresowi do kawy, że lubisz Szekspira, bo brakuje ci 40 punktów inteligencji. Dlaczego nie ma mini-gier czy możliwości trenowania umiejętności? Nawet doradca zawodowy Skye mógłby tu pomóc!

image 1

Świat gry to mieszanka stylów: przepiękne, kreskówkowe portrety 2D kontra sztywne modele 3D, które poruszają się jak roboty na baterie. Chodzenie po domu to udręka – jedyna dostępna animacja to minimalny przysiad, a niektóre scenki (np. picie kawy) są nie do pominięcia, mimo że widzisz je po raz dziesiąty. Gdyby ruch był płynniejszy, eksploracja byłaby przyjemnością, a nie obowiązkiem.

Fabuły są nierówne jak podłoga w starym mieszkaniu. Jedne postaci mają wciągające historie (np. melancholijny laptop z kryzysem egzystencjalnym), inne – kończą się nagle, jakby developerom zabrakło pomysłu. Po zdobyciu przychylności bohatera… nic się nie dzieje. Kilka unikalnych kwestii i koniec. Dla porównania: w Hatoful Boyfriend (randkowanie z gołębiami!) każda ścieżka miała niespodzianki i drugie dno. Tutaj po dwóch randkach czuję pustkę.

Nowość  Pełna interaktywna mapa do Elden Ring
image 2

Czy polecam? Tak, ale tylko w promocji i z odpowiednimi oczekiwaniami. To nie Baldur’s Gate 3 romansów – to raczej “fast-foodowy dating sim”: smaczny, gdy masz ochotę na absurd, ale nie nasyci na dłużej. Gdyby zmniejszyć liczbę postaci o połowę, dać im więcej treści i poprawić mechaniki, byłaby to perełka. Na razie to zabawny eksperyment, który bawi… dopóki nie zobaczysz szwów.

Ocena: 7/10
Plusy: różnorodność postaci, świetny humor, wbudowane ostrzeżenia przed trudnymi tematami.
Minusy: krótkie historie, słaba balistyka gameplayu, grafika 3D.
Dla kogo? Dla fanów absurdalnego humoru i tych, którzy nie boją się randkować z odkurzaczem. Dla szukających głębi – lepiej wrócić do Dream Daddy.

Rozgrywka
Oprawa wizualna
Muzyka i dźwięk
Sterowanie i opcje

A wy? Daliście się skusić na randkę z tosterem? Piszcie w komentarzach!